„Budujemy szkołę w Nepalu” – raport z dotychczasowych działań

  • 15 marca 2016

Stan na 15.03.2016 r.

Zachęcamy do zapoznania się z dotychczasowymi działaniami Macieja Pastwy, Sylwii Jędernalik oraz Stowarzyszenia „Lepszy Świat” w ramach akcji „Budujemy szkołę w Nepalu”. Zapraszamy również do lektury bloga Sylwii www.uprowadzonadonepalu.pl.

  • Maj 2015 – rozpoczynamy przygotowania do projektu „Budujemy szkołę w Nepalu”. Budynek będzie miał 500 m2 i 14 sal lekcyjnych. Maciej chce lecieć do Nepalu w listopadzie, po sezonie monsunowym, i osobiście koordynować całą budowę. Szkoła ma stanąć do maja 2016 roku. W Nepalu już niemal wszystko zostało ustalone. Maciej podpisał z władzami Gorkhy odpowiednią umowę. Miejscowi Nepalczycy deklarują, że do przyjazdu Macieja rozbiorą zburzoną szkołę i wybudują szkołę tymczasową, by miejscowe dzieci mogły kontynuować swoją edukację. Tak też robią. Tymczasowy, wybitnie prowizoryczny budynek składa się z drewna i blachy falistej.

  • Wrzesień 2015 – dzięki ogromnemu wsparciu darczyńców portalu Polak Potrafi, kwestom oraz sprzedaży mieszkania Macieja Pastwy, udaje nam się wspólnie zebrać fundusze na odbudowę szkoły. Jesteśmy ogromnie szczęśliwi, tym bardziej, że udało nam się to w całości dokonać, dzięki społecznemu, wolontariackiemu zaangażowaniu całego zespołu ludzi. Trzymamy kciuki za powodzenie akcji już na miejscu, w Nepalu.

  • 3.11.2015 Sylwia z Maciejem lądują w Katmandu, stolicy Nepalu. Będą tu przebywać przez kolejne miesiące, by koordynować odbudowę szkoły. Przelot i pobyt pokryją z własnych funduszy.

  • Listopad 2015 – przygotowania do wyjazdu do dystryktu Gorkha. Sytuacja polityczno-ekonomiczna okazuje się być nienajlepsza. Indie wciąż utrzymują blokadę ekonomiczną, nie dostarczając do Nepalu paliwa i gazu. Swoją pomoc zaoferowały Chiny, jednak dla Nepalu nie jest to korzystne rozwiązanie. Transport poprzez góry będzie ekstremalnie trudny, a zimą wręcz niemożliwy. Ponad 90% produktów jest sprowadzana do Nepalu z Indii. Indyjska mniejszość jest natomiast niezwykle liczna, w związku z czym Nepalczycy są po prostu uzależnieni od swoich potężnych sąsiadów. Filmowa relacja tutaj i tutaj.

  • Wizyta Sylwii i Macieja u Konsula Honorowego Rzeczypospolitej Polskiej, który potwierdził bardzo ciężką sytuację, w jakiej obecnie znajduje się Nepal. Odradził również rozpoczęcie projektu budowy szkoły w Bakrang-6 ze względu na wysokie ceny paliwa. Według jego opinii, projekt powinniśmy rozpocząć dopiero za kilka miesięcy. Informację od Konsula lekko nas zmartwiły, jednak postanowiliśmy nie załamywać rąk, dopóki nie zweryfikujemy wszystkich możliwości. Projektu nie chcielibyśmy na pewno przesuwać w czasie.

  • Rozeznanie się w cenach w sklepach budowlanych w Katmandu. Materiały na całe szczęście nie podrożały tak bardzo. Największym problemem będzie zatem paliwo. Wciąż jednak należy sprawdzić, jak sytuacja wygląda w dystrykcie Gorkha.

  • Spotkanie z Nepalczykiem Sudipem, który współpracuje z Ministerstwem oraz organizacjami pozarządowymi, których działania skupiają się na pomocy humanitarnej dla Nepalu. Potrzeba kilku dni, by zorientować się, jak wygląda sytuacja w Bakrang-6 i jakie działania powinniśmy podjąć w związku z budową szkoły.

  • Z Panem Ramem sporządziliśmy wstępny plan działania. Mamy nadzieję, że ani rządowa aktywność, ani kryzys paliwowy nie będą w stanie wstrzymać, bądź przesunąć budowy szkoły. Jesteśmy jednak nadal bardzo ostrożni i wsłuchujemy się w różne głosy i opinie.

  • 23.11.2015 – spotkanie w wiosce Bakrang-6. Prakash, nauczyciel języka angielskiego oraz Pan Ram zabierają Sylwię i Macieja z Bakrang-1 do Bakrang-6. Wszystkie dzieci ze szkoły, a także wszyscy nauczyciele, na czele z dyrektorem, są obecni na ceremonii przywitania i przedstawienia nas lokalnej społeczności. Filmowa relacja tutaj.

  • Zebranie – Społeczność szkolna wybierała między sobą, kto wejdzie w skład komitetu odbudowy szkoły. Nepalczycy rozebrali większość pomieszczeń. Na fundamentach zalega niestety jeszcze wiele gruzu, jednak miejscowa ludność obiecała, że dokończą pracę w najbliższym czasie. Filmowa relacja tutaj.

  • Rozpoczęto przygotowywanie planu odbudowy szkoły. W komisji ostatecznie znalazło się 9 osób, w tym Pan Ram i Prakash. Plan działania jest następujący: delegacja z komisji odbudowy w najbliższym czasie uda się do District Education Office w Gorkha, by uzyskać odpowiednie pozwolenia, po czym uda się do Ministerstwa Edukacji w Katmandu, gdzie sfinalizuje wszystkie formalności. Mając odpowiednie zgody będziemy mogli ruszyć z budową. W międzyczasie dojdzie do spotkania z inżynierem, który ma koordynować prace przy budowie. Inżynier mieszka w Katmandu, wolelibyśmy zatrudnić inżyniera, który mieszka znacznie bliżej, najlepiej w samym Gorkha. Na dzień dzisiejszy najważniejsze są jednak wszystkie pozwolenia z Ministerstwa, ponieważ bez nich nie możemy przystąpić do dalszych etapów budowy.

  • Wizyta w Ambasadzie Indii. Aplikowaliśmy o wizę na 6 miesięcy, z uwzględnieniem możliwości wielokrotnego przekraczania granicy. Otrzymamy jednak wizę jedynie na 3 miesiące, a granicę możemy przekroczyć tylko jednokrotnie. To bardzo komplikuje nasze plany. Sytuacja na granicy ponoć również nie jest najlepsza.

  • Spotkanie z założycielami fundacji „Mała Polska w Nepalu” – Magdaleną i Sujanem, którzy odbudowują szkołę w wiosce Dumre, ok 40 km od Katmandu. Budują tam także małą przychodnię, w której pomocy mieszkańcom wioski będą udzielać polscy lekarze i wolontariusze. Magda i Suzen skontaktowali się z nami i zaoferowali swoją pomoc, za co z całego serca dziękujemy! Z chęcią skorzystamy z ich doświadczenia. Nasi nowi znajomi mają na działanie organizacji pozarządowych podobne poglądy do naszych. Powinniśmy sobie pomagać, a nie ze sobą konkurować!

  • Dobre informacje z Bakrang-6. Mieszkańcy uprzątnęli gruzy po zburzonej szkole. Plac jest zatem gotowy do rozpoczęcia prac budowlanych. W przyszłym tygodniu komitet odbudowy szkoły ma także udać się do Ministerstwa Edukacji po odpowiednie zgody.

  • Paliwo na czarnym rynku kosztuje 5$ za litr, przez co transport jest coraz droższy. W maju (2015) dowóz materiałów na miejsce budowy byłby darmowy. Obecnie może przekroczyć nasze zasoby finansowe. Przemieszczanie się motorem (którego kupno mieliśmy w planach) przy obecnych cenach paliwa również wydaje się być niemożliwe. Wciąż brakuje też gazu, a ceny materiałów nieustannie rosną. W ciągu najbliższych miesięcy prawdopodobnie niewiele się zmieni. Jesteśmy bardzo zmartwieni. Niemal codziennie kalkulujemy koszty i wiele wskazuje na to, że nie damy rady wybudować szkoły o powierzchni 500m2 za kwotę, jaką posiadamy. Wciąż mamy jednak nadzieję i nie tracimy wiary…

  • Grudzień 2015 – odebraliśmy nasze wizy do Indii, jednak ze względu na jednorazową możliwość przekroczenia granicy jeszcze nie wiemy, kiedy dokładnie się tam wybierzemy. Odbyliśmy także spotkanie z potencjalnym inżynierem, który jest związany z wioską Bakrang-6, gdyż właśnie tam się urodził. W dalszym ciągu będziemy prowadzić z nim rozmowy, ponieważ w naszej opinii inżynier na miejscu budowy musi być niemal codziennie, a on jeszcze nie wie, czy może nam to zagwarantować.

  • Katmandu. Razem z Panem Ramem i Prakashem udaliśmy się na ponowne spotkanie z inżynierem, a także kilkoma osobami blisko związanymi z wioską Bakrang-6. Wszyscy się tam urodzili, byli uczniami szkoły, którą chcemy odbudować, a teraz mieszkają i pracują jako nauczyciele, bądź wykładowcy w Katmandu. Na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo zaangażowani są w projekt. Podczas godzinnych obrad ustaliliśmy wspólnie plan działania. Inżynier wyliczył, że przy obecnych cenach suma, jaką posiadamy, wystarczy nam na odbudowanie jednego budynku szkoły, w którym zmieści się dziesięć klas. Przypomnijmy, że w planach mieliśmy także postawienie drugiego, mniejszego budynku z czterema klasami. Wciąż liczymy jednak na ustabilizowanie sytuacji ekonomiczno-politycznej i w głębi serca wierzymy, że w jakiś sposób uda się nam postawić oba budynki. Inżynier ma tydzień na przygotowanie projektu szkoły. Po naszej akceptacji komitet odbudowy uda się ponownie do Ministerstwa Edukacji, w celu uzyskania końcowych pozwoleń.

  • Kolejne spotkanie z inżynierem, który przygotował projekt naszej szkoły. Sam projekt, z małymi zastrzeżeniami nam się podoba. Nie zadowalają nas jednak ceny. Uważamy, że nie tylko koszta, ale i ilość potrzebnych materiałów, zostały mocno zawyżone. Cena jednego budynku o powierzchni 280m2, z 8 salami ma nas kosztować 100 000$. Zmartwieni wracamy do punktu wyjścia.

  • Powrót do Gorkha. Zaczęliśmy tworzyć własny projekt szkoły w Bakrang-6. Wróciliśmy do pierwotnego planu – szkoła będzie miała kształt litery „L”. Będzie składać się z dwóch osobnych budynków, które, według przepisów dotyczących budownictwa na terenie sejsmicznym, nie mogą się dotykać. Kalkulacja kosztów budowy według naszych szczegółowych obliczeń: budowa większego z budynków (280m2, dwa poziomy, 8 klas), bez okien, drzwi, elektryki i pracowników, będzie kosztowała około 50 000 – 60 000$, a nie 100 000$, jak wyliczył to inżynier. Nie ukrywamy, że chcielibyśmy wybudować również drugi, mniejszy budynek (120m2, dwa poziomy, 2 klasy, pokój nauczycielski i biblioteka), jednak wszystko wskazuje na to, że przy obecnym kryzysie ekonomicznym i wzroście cen, zabraknie nam funduszy.

  • Zaplanowane spotkanie z komitetem odbudowy szkoły w Bakrang-6. W jednym miejscu zebrały się wszystkie najważniejsze osoby z kilku okolicznych wiosek. Jesteśmy w Nepalu już miesiąc i nie możemy dłużej czekać. Postawiliśmy mieszkańcom konkretne warunki. Wszyscy muszą się zmobilizować i zabrać do pracy. Musimy w końcu stworzyć oficjalny projekt szkoły, który zadowoli nas wszystkich. W trakcie spotkania razem z Maciejem zmierzyliśmy ziemię, którą mamy do wykorzystania. Mieszkańcy świetnie wysprzątali pozostałości po starej szkole. Podjęliśmy decyzję o wyburzeniu jeszcze jednego starego budynku, by uzyskać większą przestrzeń (nasza ziemia jest naprawdę bardzo mała, z dwóch stron znajdują się również strome zbocza, które utrudniają budowę). Mieszkańcy obiecali, że od niedzieli zaczną samodzielnie rozbierać budynek, co bardzo nas ucieszyło.

Po jego wyburzeniu będziemy mogli wybudować szkołę z przestronnymi i wygodnymi klasami, a cała konstrukcja będzie miała kształt litety „L”. Dzięki temu odsuniemy się także od niebezpiecznych skarp.

  • 14.12.2015 Sylwia i Maciej na własną rękę rozpoczynają wytyczanie fundamentów. Do zmierzchu udało im się wytyczyć jedną linię fundamentów i rozkuć pierwszy kawałek betonowej posadzki.

  • Kontynuacja pracy, pomoc uczniów ze szkoły. Uzbrojeni w młotki i kilofy, Sylwia z Maciejem niszczyli stare fundamenty i kopali fundamenty pod nową szkołę. Nie chcieli marnować czasu, mieli też nadzieję, że zmobilizują mieszkańców.

  • 18.12.2015 Mieszkańcy mieli zaplanowane spotkanie. Podzielili się na grupy, około 50 osób zabrało się do kopania fundamentów. Mężczyźni, kobiety i dzieci. Niezależnie od wieku. Praca szła im błyskawicznie. Ponownie wstąpiła w nas nadzieja. Filmowa relacja tutaj.

  • Zakupy. Z wcześniej sporządzoną listą, Sylwia z Maciejem odwiedzili wszystkie możliwe sklepy, porównując ceny konkretnych artykułów. Szukali również sprzętu budowlanego w jak najlepszej cenie – do Bakrang-6 muszą być dostarczone między innymi: taczki, piła do metalu i drewna.

  • Wieczorem odbyło się spotkanie z Prakashem i inżynierem, który przygotował nowy projekt szkoły. Przekazano nasze uwagi i umówiliśmy się z inżynierem, że w ciągu dwóch dni naniesie poprawki. Wtedy udamy się też do Ministerstwa Edukacji w Katmandu.

  • 30.12.2015r. przeprowadzka do Bakrang-6. stary budynek szkoły został zburzony, cały teren dokładnie uprzątnięty, a wyznaczone przez Sylwię i Macieja fundamenty zostały skrupulatnie wykopane! Filmowa relacja tutaj.

  • Styczeń 2016r.- Sylwia z Maciejem rozpoczęli wyznaczanie pozostałych fundamentów w miejscu, gdzie do tej pory stał stary budynek szkoły. Wyznaczanie fundamentów zajęło cztery dni.

  • 10.01.2016 Sylwia z Maciejem z lotniska odbiera Romka – zwycięzcę loterii z Lądka Zdrój, który spędzi z nimi najbliższe dwa tygodnie.

  • 13.01.2016r. Romek poznał bliżej mieszkańców i dzieci ze szkoły. Uważnie obejrzał też wykopane fundamenty i zobaczył, jak w Bakrang-6 żyją ludzie. Tego dnia mieszkańcy wraz z uczniami obchodzili 55 rocznice powstania szkoły. W miejscu, w którym znajdują się obecnie tymczasowe klasy lekcyjne odbyła się wielka uroczystość.

  • 27.01.2016r. dotarły do nas bardzo pozytywne informacje. Wszystko wskazuje na to, że Ministerstwa zaczęły powoli wydawać zgody na budowy w Nepalu.

  • 29.01.2016r. spotykanie się z Prakashem. Wizyta w Ministry of Eduction oraz Department of Education. W obu złożone zostały nasze dokumenty, jednak okazuje się, że wciąż wszystko stoi pod znakiem zapytania. Ministerstwo Edukacji wydawało zgody na budowę szkół przez sześć miesięcy po trzęsieniu ziemi. Wtedy wszystko było tylko formalnością. Obecnie, wydawanie zgód przeszło w ręce Ministerstwa Finansów, które wstrzymało procedury. Urzędnicy obiecali, że zrobią wszystko, co w ich mocy, byśmy otrzymali zgodę. Wszystko musi odbywać się jednak według odgórnych zasad. Ministerstwo Edukacji zaakceptowało projekt naszej szkoły, który obecnie zostanie drogą rządową przekazany do Ministerstwa Finansów. Ministerstwo Finansów rozpatrzy naszą aplikację i wyda decyzję. Z informacji urzędowych wynika, że wiele organizacji pozarządowych jest obecnie w podobnej sytuacji do naszej. Czekanie na decyzję Ministerstwa Finansów może potrwać od dwóch do kilku tygodni. Nasz projekt jest bardzo dobry i urzędnikom z Ministerstwa Edukacji zależy na jego realizacji – doskonale rozumieją naszą pozycję i nasze zdenerwowanie.

  • Jak się okazało, w Nepalu – wedle tutejszego prawa – można przebywać jedynie 5 miesięcy w trakcie roku kalendarzowego. Sylwia z Maciejem muszą na trzy tygodnie wyjechać z kraju, by nie przekroczyć okresu pięciu miesięcy i jeszcze przed monsunem wrócić do Polski 15 czerwca. W niedzielę 31.01.2016 wyjeżdżają z Katmandu i udają się w stronę granicy nepalsko-indyjskiej.

  • Powrót do Nepalu 27.02.2016.

  • Z wpisu Sylwii na blogu:

„Miesiąc temu w Ministerstwie oznajmiono nam, że wszystkie nasze papiery się zgadzają i po powrocie z Indii, pozwolenie powinno zostać załatwione. Uścisnęliśmy sobie wtedy ręce i wierzyliśmy, że ruszymy z budową. Teraz Ministerstwo wymyśliło, że musimy skorzystać z projektu budowy stworzonego przez nepalski rząd. Jedno pytanie – dlaczego nie powiedziano nam o tym miesiąc temu? Dlaczego nie przekazano nam projektu? Dlaczego potwierdzono, że nasz projekt i nasze papiery nie zawierają błędów? Nikt nie potrafi udzielić logicznej odpowiedzi. Po co w takim razie marnowaliśmy swój czas na szukanie inżyniera, wspólne przygotowywanie planów i wprowadzanie do nich poprawek? Przecież mamy już wykopane fundamenty! Dokładnie pod nasz projekt… Biorąc projekt z Ministerstwa będziemy musieli zmienić praktycznie wszystko. Prakash powiedział, że na poniedziałek umówi spotkanie w Ministerstwie. Długo rozmawialiśmy z Prakashem. Oznajmiliśmy mu, że błąd leży tak naprawdę po stronie wszystkich mieszkańców Bakrang-6. W maju obiecali Maciejowi, że załatwią potrzebne pozwolenia i plany do listopada 2015r., tak, abyśmy mogli ruszyć z budową zaraz po naszym przyjeździe. Powtarzali, że niczym nie ma się martwić, że pozwolenia w Nepalu nie są żadnym problemem. Problemem jest tylko brak pieniędzy”.

  • W poniedziałek 29.02.2016 udaliśmy się do Ministerstwa Edukacji. Udało nam się spotkać z samym dyrektorem – Baikuntha Prsadem Aryalem – który przywitał nas ciepło i niemal na samym wstępie oznajmił, że zrobią wszystko, by nam pomóc. Zapowiadało się doskonale, ale na zapowiedziach się skończyło. Czego dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Edukacji:

1) Potwierdzono nam, że musimy zastosować projekt przygotowany przez urzędników i jednocześnie nie odpowiedziano na pytanie, dlaczego nikt nie mówił o tym miesiąc temu, gdy siedzieliśmy w tym samym Ministerstwie na spotkaniu.

2) Powiedziano nam, że w Nepalu, w tej samej sytuacji, co nasza, znajduje się 26 różnych organizacji. Chcą pomóc i zainwestować w kraju łącznie kilka milionów dolarów, a rząd nie wie, co z tym zrobić, jakie zastosować przepisy i czy wydać pozwolenia.

3) Co najbardziej istotne – dyrektor powiedział nam, że wciąż musimy czekać. Jak długo? Tydzień lub dwa. Ministerstwo w tym czasie będzie się zastanawiać, czy może wydać zgodę. Nie tylko w naszym przypadku. Takich, jak my, jest wielu.

Nie uzyskaliśmy żadnych innych informacji. W dodatku, dyrektor nie wiedział, że od ponad miesiąca papiery dotyczące naszej szkoły zalegają w jego Ministerstwie, do spotkania nie był w żaden sposób przygotowany.

Czekać, czekać, czekać. To jedyna odpowiedź – na wszystko. Problem jest taki, że mamy już dość czekania.

Straciliśmy nadzieję”.